|
Obraz człowieczeństwa w cieniu
śmierci
Uroczystość w Dniu
Pamięci o Holokauście, 27 stycznia 2006 r.
”Próbowaliśmy dalej żyć...”
Uroczystość ta jest przeznaczona dla klas
I-III gimnazjum. Orientacyjna długość uroczystości: ok. 20 minut.
|
Wstęp dla
nauczyciela:
W rzeczywistości, gdzie morderstwo było
normą i w świecie, gdzie panowały akty sadyzmu i okrucieństwo, wielu ludziom
brakowało siły, by wznieść się ponad codzienną walkę o przetrwanie. Ale byli też
i tacy, którzy mimo pogwałcenia wszystkich wartości moralnych i ogólnoludzkich,
byli w stanie dalej żyć w moralny i etyczny sposób i udowadniać, że duch ludzki
jest silniejszy niż próba jego zgładzenia.
Wiedza na temat reakcji na wszechobecną
dehumanizację podkreśla niesamowitą siłę charakteru ludzi, którzy pokazali
ludzką twarz w cieniu śmierci.
Proponujemy dodanie wybranej muzyki
zgodnie z charakterem uroczystości (na przykład utwory klasyczne) w celu
stworzenia odpowiedniej dla niej atmosfery.
Jeden
z uczniów będzie narratorem. Inni uczniowie powinni przeczytać role pozostałych
postaci. Jeden uczeń będzie odgrywać rolę tylko jednej postaci. Uwaga: niektóre
postacie przemawiają więcej niż jeden raz! |
Uroczystość
Uroczystość ta ma na celu uwypuklenia
reakcji osób, które zostały uwięzione w nieludzkich warunkach, narzuconych
ogromnym rzeszom ludzi w czasie II wojny światowej. Nasza uwaga koncentrować się
będzie na świecie gett, gdzie uwięzionych zostały setki tysięcy Żydów przed
deportacją na śmierć w obozach zagłady. Warunki w stworzonych przez nazistów
gettach były niezwykle trudne. Zubożenie ich mieszkańców miało wpływ na każdy
aspekt nowej rzeczywistości.
Na podstawie fragmentów pamiętników
pisanych w tym okresie oraz zeznań tych, którzy przeżyli, pokażemy, w jak różny
sposób Żydzi radzili sobie z niebezpieczeństwem. Szczególną uwagę poświęcimy
próbom zachowania godności ludzkiej w obliczu bezprecedensowego barbarzyństwa.
Przypominając tragedię Holokaustu, ważne
jest, abyśmy pamiętali, że zanim zaczęły się rozgrywać tragiczne wydarzenia
Holokaustu, ludzie ci wiedli zwykłe życie.
Zapraszamy Was do podróży w czasie, byście
razem z nami usłyszeli głosy żydowskich dzieci z Polski, które 65 lat temu miały
mniej więcej tyle lat, ile wy macie dzisiaj.
Czytając fragmenty pamiętników dwie
żydowskich dziewczynek z Polski, będziemy mieli okazję przyjrzenia się ich życiu
przed wojną.
Miriam, 14 lat
„Byliśmy rodziną pełną ciepła, której życie upływało pod znakiem cichej,
beztroskiej zwyczajności. Wszyscy urodziliśmy się w Białymstoku, a nasze
korzenie sięgały wielu pokoleń wstecz. Żyliśmy pośród przyjaciół, sąsiadów i
znajomych. Dzieciństwo moje i mojej siostry Sonjale upływało spokojnie w
otoczeniu pełnym miłości.” [1]
Hanna, 14 lat
“Po odrobieniu lekcji lubiłam bawić się lalkami, które przebierałam w
sukienki zaprojektowane i zrobione przeze mnie. Najbardziej lubiłam czytać...
Chodziłam na lekcje baletu, a w zimie moim ulubionym zajęciem było jeżdżenie na
łyżwach. Jeżdżąc na zamarzniętych jeziorach, często wyobrażałam sobie, że jestem
wielką łyżwiarką figurową, która występuje przed publicznością."[2]
Wszystko to zmieniło się w 1939 roku. Armia
niemiecka napadła na Polskę i zwykłe, codzienne życie uległo dramatycznej
zmianie, zarówno dla Polaków jak i Żydów. Każdy w Polsce zaczął odczuwać skutki
niemieckiej okupacji. Niemcy ustanowili getta na całym okupowanym terenie i
zmusili Żydów z mniejszych miast do przeprowadzenia się do biedniejszych
dzielnic w większych miastach. Getta były zatłoczone, czasem zabronione było ich
opuszczanie, co znaczyło, że swoboda poruszania się została dramatycznie
ograniczona. Żydzi cierpieli z powodu braku żywności, co
prowadziło do głodu, z powodu rozbicia życia rodzinnego, a później z powodu
nieprzerwanej groźby deportacji i śmierci.
Mimo
tych trudności dnia codziennego, byli i tacy, którzy znaleźli czas i siłę, aby
pomagać innym. Eliezer Ayalon, mieszkający dziś w Jerozolimie, miał 13 lat, gdy
zaczęła się wojna. Opowiada o swojej matce, która leczyła innych, mimo
strasznych warunków w radomskim getcie.
Eliezer
”Moja matka nie była profesjonalną pielęgniarką, ale leczyła ludzi na swój
własny sposób. Wzywano ją często, aby wyciągnęła drzazgę i znana była jako
specjalistka w wyciąganiu drzazg. Miała małą skrzyneczkę z igłami i pinezkami i
zawsze ją wzywano, a ona robiła to niezwykle profesjonalnie. Nie brała za to
pieniędzy. Po prostu pomagała sąsiadom – czuła, że chce dać coś od siebie i coś
dla nich zrobić."[3]
Narrator:
Miriam z Białegostoku, o której szczęśliwym dzieciństwie właśnie
usłyszeliśmy, opisuje w kolejnym fragmencie warunki życia swojej rodziny, po tym
jak Niemcy wtłoczyli Żydów do ścieśnionej dzielnicy getta białostockiego.
„Niemcy rozkazali Żydom zamieszkać „bliżej” siebie, więc powstało getto
białostockie. Ograniczony obszar getta, obejmujący tylko kilka ulic, był za
mały, aby pomieścić żydowską ludność miasta i przeludnienie było problemem od
samego początku. Naszej rodzinie przydzielono pół pokoju w mieszkaniu. Dziewięć
rodzin gnieździło się w tym mieszkaniu. W takiej sytuacji znaleźliśmy się razem
z całą żydowską społecznością Białegostoku.”
Narrator:
W
zupełnym przeciwieństwie do szczęśliwego opisu Liliany sprzed wojny,
rzeczywistość zdominowana przez głód i ciągłe poszukiwanie żywności w getcie i
poza nim uwieczniona została przez Henrykę Lazawart. Henryka była młodą
polsko-żydowską poetką, która została zamordowana w Treblince w 1942 roku.
W
swoim wierszu „Mały szmugler” opisuje trudności i niebezpieczeństwa, którym
musiały przeciwstawiać się małe dzieci, aby zdobyć żywność dla swych rodzin.
Czytane przez dwóch uczniów
MAŁY
SZMUGLER
A) Przez mury, przez dziury, przez warty, Przez druty, przez gruzy, przez płot,
Zuchwały zgłodniały, uparty, Przemykam, przebiegam jak kot. W południe, po nocy o świcie,
W zawieję, szarugę i skwar Po stokroć narażam swe życie, Nadstawiam dziecinny swój kark
B) Pod pachą zgrzebny worek
Na plecach zdarty łach I młode zwinne nogi, A w sercu wieczny strach Lecz wszystko trzeba ścierpieć I wszystko trzeba znieść
By państwo mogli jutro Do syta chleba mieć.
A)
Przez mury, przez dziury, przez cegły Po nocy, o świcie i w dzień Zuchwały, zgłodniały, przebiegły, Przesuwam
się cicho jak cień. A jeśli dłoń losu znienacka Dosięgnie mnie kiedyś w tej grze To zwykła jest życia zasadzka, Ty mamo nie czekaj już mnie.
B)
Nie wrócę już do ciebie, Nie dotrze z dala głos, Uliczny pył pogrzebie Stracony dziecka los. I tylko jedną prośbą Na wargach grymas skrzepł: Kto Tobie, moja mamo, Przyniesie jutro chleb.[4]
|
Narrator:
Na przykładzie tego wiersza pokazaliśmy odwrócony do góry
nogami świat getta, w którym dzieci, tak jak tytułowy mały szmugler, opiekują
się swoimi rodzicami. Okazuje się, że oprócz rodziców, którzy byli żywicielami
swoich dzieci, także żydowskie dzieci musiały stać się żywicielami swoich
rodziców i całych rodzin.
Eliezer opowiada, jak jego matka poświęcała własne
potrzeby na rzecz swoich dzieci. Mówi nam także, jak udało mu się odzyskać
godność osobistą wykorzystując pieniądze, które zarobił aby pomóc swojej
rodzinie.
Eliezer
“Mieszkając w getcie, Żydzi żyli z racji żywnościowych. Dostawało się pół
bochenka chleba na 5 osób... Pamiętam, że wszyscy siedzieliśmy razem i kiedy mój
tato dzielił te pół bochenka chleba pomiędzy 5 osób, krojąc kromki tak, aby
każdy dostał mniej więcej taką samą porcję, moja matka zawsze brała swoją porcję
i oddawała ją mnie... „– Nie jestem głodna.” – mówiła i
dawała
ją mnie. Zawsze będę to pamiętał. Pomagała w każdy sposób, jeśli tylko mogła
zrezygnować ze swoich potrzeb na rzecz mnie... Wiedziałem, że poświęca bardzo
dużo... Byłem wielkim optymistą, wierzyłem i miałem nadzieję, i może to
odziedziczyłem po mojej matce. Posługiwałem się też swoją wyobraźnią. Mówiłem
sobie, że będą jeszcze dobre czasy dla Żydów, kiedy wszystko się skończy. Ale
to, co zainspirowało mnie najbardziej, że (muszę) dalej żyć i wierzyć, to fakt,
że dostałem pracę poza gettem... Płacono nam niewiele, ale mogłem za to kupić
trochę jedzenia i przynieść je rodzinie, szmuglując jedzenie do getta. To także
było dla mnie inspiracją, która dawała mi siłę, by dalej żyć. “[3]
Narrator:
Aby zachować poczucie normalności w getcie, Żydzi wkładali
ogromny wysiłek w organizację szkół, szpitali, spotkań religijnych, jadłodajni i
koncertów, mimo że naziści ogłosili to wszystko nielegalnym.
Wspomnienia te napisane zostały przez dziewczynke
żydowska, które opisuje atmosferę, jaka panowała w getcie, mimo fizycznego
uwięzienia w murach getta.
Sima, 17 lat „Pamiętam
spotkania naszego klubu młodzieżowego. W starym, zniszczonym mieszkaniu na małej
uliczce spotykaliśmy się razem: nauczyciele, aktorzy, śpiewacy, przyjaciele...
Na kilka godzin, jak tylko mogliśmy. Te spotkania dawały nam siłę, by przeć
naprzód. Na kilka godzin uciekaliśmy z tej okropnej rzeczywistości i
znajdowaliśmy pożywienie dla naszych dusz. Pośród strasznych morderstw, nie
wiedząc czy będziemy żyć choćby jeszcze jeden dzień, próbowaliśmy żyć dalej...
Stworzyliśmy chór, który śpiewał piosenki w jidysz i kółko teatralne, które
wystawiało sztuki. Były konkursy na najlepsze opowiadanie, najlepszą sztukę,
najlepszą piosenkę. Pisarze mieli wykłady. Poeci czytali poezję.”[5]
Abramek Koplowicz, który znosił trudy
łódzkiego getta znalazł swój własny sposób na ucieczkę od ciężkiej
rzeczywistości. Oddawała się marzeniom. Dzięki magii poezji udawało mu się
wyrwać z tamtego świata. Jeden z jego wierszy „Marzenie” opisuje wolność, której
nigdy nie było mu dane zaznać. Abramek Kopolwicz został zamordowany w
Auschwitz-Birkenau we wrześniu 1944.
MARZENIE
[[Jak
?] ja mieć będę dwadzieścia lat, [Zacznę]
oglądać nasz nasz piękny świat. [Usiądę] w wielkim ptaku motorze [I wzniosę się?] w wszechświata
przestworze.
Popłynę, pofrunę w
świat piękny, daleki. Popłynę, pofrunę
przez morza i rzeki. Chmura siostrzycą,
wiatr będzie mi bratem. Się będę zdumiewał
nad Nilem, Eufratem.
Zobaczę sfinksy i
piramidy W prastarym kraju
boskiej Izydy Przepłynę nad
ogrom wody Niagary. Kąpać się będę w
słońcu Sahary.
Przez szczyty
Tybetu, co w obłokach giną, Nad cudną, tajemną
magów krainą. A wydostawszy się
spod skwarów mocy, Będę szybował nad
lodem Północy. Przefrunę nad
wielką wyspą kangurów
I nas szczątkami
Pompei murów. Nad świętą Ziemią
Zakonu Starego I nad ojczyzną
Homera słynnego. Się będę zdumiewał
nad pięknym światem –
Chmura siostrzycą, wiatr będzie mi bratem [6] |
Narrator:
Innym sposobem przetrwania – kiedy wszystko inne było już
stracone – było posiadanie przyjaciela. Wielu młodych Żydów było zupełnie
samotnych, bez najbliższej rodziny, braci, sióstr, rodziców, wujków czy cioć.
Brakowało im towarzystwa rówieśników, żeby porozmawiać o szczęśliwym życiu,
które wiedli przed Holokaustem. Asher Ud, który mieszka w Jerozolimie, spędził
te trudne lata popychany jak przedmiot z getta do miejsca pracy, do obozu
koncentracyjnego, a w końcu do Auschwitz-Birkenau. Określa siebie mianem
zwykłego, samotnego kamienia. Nigdy nie mógł cieszyć się taką przyjaźnią, jaką
dzielił Eliezer Ayalon z innym chłopcem w swoim wieku.
Eliezer
"Najbardziej brakowało mi przyjaciół – no wiesz, byłem jednym z najmłodszych
w obozie. Nie było tam zbyt wiele dzieci w moim wieku. Brakowało mi przyjaciela,
z którym mógłbym porozmawiać i podzielić się wspomnieniami. Dopiero później w
1944 roku spotkałem takiego przyjaciela… Szlomo… Otucha, jaką sobie nawzajem
dawaliśmy, bardzo nam pomagała. Dodawaliśmy sobie nawzajem odwagi. To, że
mogliśmy opowiadać sobie historie z przeszłości, było ogromnie pocieszające.
Pochodził z Węgier i rozmawialiśmy w jidysz. Był prawie w moim wieku i to mi
bardzo pomagało, bo mogłem mieć przyjaciela, z którym dzieliłem się sprawami, o
których nie mogłem powiedzieć innym, rodzinie czy znajomym. Dzieliliśmy się
wszystkim…"[3]
Masza Greenbaum, która dorastała na
Litwie, a teraz mieszka w Jerozolimie, pamięta, jak jej babcia pomagała innym w
getcie:
"Moja
babcia gotowała dla ludzi, których nawet nie znała. Mówiono jej: „Ta rodzina
właśnie przyjechała skądś z Niemiec i nie mają zupełnie nic.” I wtedy gotowała
dla nich duży garnek zupy. A ja tego nie rozumiałam, więc się jej pytałam:
„Bobba Ettele, zjesz tę zupę zupełnie sama?” A ona odpowiadała: „Nie, moje
dziecko, to dla innych.” I powiedziała mi coś jeszcze. Powiedziała: „Kiedy
przyjdą jeść, nie stój tam, żeby się przyglądać. To ich zawstydzi. Oddal się,
idź do drugiego pokoju.” I to mi powiedziała, a ja powtórzyłam to swoim
dzieciom... Musimy myśleć o tym, jak nie zawstydzać innych."[7]
Narrator:
8 maja 1945 Niemcy poddali się aliantom. Ale co to
znaczyło dla ocalonych z Holokaustu? Prawie 2 miliony dzieci zostało
wywiezionych na śmierć do obozów. Usłyszeliśmy głosy niektórych z nich. Ci,
którym udało się przeżyć w obozie, byli ledwie żywi, kiedy nadeszło wyzwolenie.
Po opuszczeniu getta, Eliezer Ayalon przeszedł przez pięć obozów. Kiedy stał się
tylko numerem obozowym, stracił swoje człowieczeństwo. Zastanawiał się, jak
przywrócić swój ludzki wizerunek po tylu latach. Opowiada o tym tak:
Eliezer
”Wyzwolenie dla mnie było odzyskaniem obrazu człowieczeństwa, wizerunku
ludzkiego, który został mi ukradziony, odebrany. W chwili, gdy otrzymałem ten
numer, uległem dehumanizacji. Czułem, że moje człowieczeństwo zostało mi
odebrane i bardzo trudno było przywrócić ten ludzki wizerunek, więc kiedy już
byłem najedzony i nie potrzebowałem więcej jedzenia, myślałem o tym, jak znaleźć
szczoteczkę do zębów, parę skarpetek, buty. Po pierwsze, pozbyłem się pasiaka z
numerem i chciałem poczuć, że wracam do życia. To był bardzo długi proces.
Odebrać ludzki wizerunek to chwila, ale przywrócić go – to zabrało trochę czasu.
W końcu odrodziłem się..."[3]
[1]
Yahav, Miriam, My Daughter, Maybe You…A Young Girl in Auschwitz,
Beer Sheva: 1994 p. 5.
[2] Davidson, Hanna, East of the Storm:
Outrunning the War in Russia, Lubbock: Texas University Press, 1999 p. 4.
[3]
Z rozmowy przeprowadzonej w
Jerozolimie w listopadzie 2005 .
[4]
Henryka Lazawert, cytowane w
Ringelblum, Emanuel. Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny
światowej. Czytelnik, Warszawa 1988, s. 112
[5]
Tatelbaum, Itzhak, Through our Eyes, Yad Vashem, p. 86.
[6]
Yad Vashem Archive O.48/47.B.1.
Abramek Koplowicz, Utwory własne. Poleski Ośrodek
Sztuki, Łódź 1993 r
[7]
Z rozmowy przeprowadzonej w
Jerozolimie w listopadzie 2005.
▲Top | |
|

Peter Klein z
rodzicami, Yitzhak i Irene Arpad na wakacjach – Budapeszt, Węgry, okres
przedwojenny.
|

Rodzina Lowinger – Kaba, Węgry 1910.
|

Przedstawienie baletowe ruchu
młodzieżowego, 15.1.1938 r. – Pińsk, Polska.
|

Klasa dzieci żydowskich i ich nauczycieli
– okres przedwojenny, Pińsk, Polska.
|

Grupa dzieci żydowskich,
Lublin, Polska – okres przedwojenny. |
|

Chłopcy z żółtymi naszywkami, niosący
szkolne teczki w getcie – Kowno, Litwa.
|

Kowno, Litwa. Rodzina żydowska w getcie.
|

Kowno, Litwa. Członkowie żydowskiego podziemia w
getcie. |

Łódź, Polska. Żydzi przechodzący
przez most w getcie łódzkim
|
 |
|